Niedziela dla włosów: Henna, indygo i bhringraj

Miałam jechać dzisiaj do Poznania na badanie trychologiczne skóry głowy, ale w piątek mnie znowu rozłożyło przeziębienie. Nie chciałam tego czasu jednak stracić i zdecydowałam, że skoro we czwartek w końcu podcięłam końce (poszło jakieś 3 cm) to wypróbuję zakupy sprzed ponad miesiąca: hennę, indygo i bhringraj.

3

 

Henna jest raczej ogólnie znana, są to wysuszone i sproszkowane liście rośliny lawsonia inermis, które mają właściwości pielęgnacyjne, ale i farbujące na różne odcienie rudego. Henna, którą kupiłam jest jakości BAQ (Body Art Quality), jest to najwyższa jakość do malowania ciała, więc idealnie nadaje się również do włosów.

Indygo to roślinny barwnik, jak nazwa wskazuje – niebieski. Zmieszany z henną daje różne odcienie brązu w zależności od proporcji – im więcej indygo tym chłodniejszy i ciemniejszy odcień.

Bhringraj jest kolejną indyjską rośliną, również zawiera barwnik, ale raczej nie pomalujemy sobie nim włosów ze względu na małą jego ilość. Ma za to wiele właściwości pielęgnacyjnych i leczniczych. Stosowany na włosach pomaga w ochronie przed UV, przeciwdziała wypadaniu włosów, wzmacnia i odmładza włosy, w połączeniu z henną ochładza delikatnie kolor, ale nietrwale. Kupiłam go z ciekawości, mam nadzieję zastosować go w przyszłości również jako maskę do włosów.

Jeśli chcecie się dowiedzieć nieco więcej na temat tych roślin, odsyłam na strony hennapage (ang.) i polehenny (pl.). Z tego drugiego jak można się domyśleć dużo częściej korzystałam, od autorki też tym razem kupowałam składniki (wcześniej 2 razy korzystałam z gotowych farb Khadi).

Stosując te zioła chciałam uzyskać ciemny zimny odcień brązu, może nawet w kierunku czarnego. Kiedy pierwszy raz nakładałam czystą hennę Khadi wyszedł mi taki mocny pomarańcz (oczywiście w słońcu, bo henna nie zamieni nagle naturalnego brązu na pomarańcz), tak że do tej pory mam czasem refleksy. Chciałam się tego pozbyć. Poza tym henna pogrubia delikatnie włosy, więc moim cieniasom na pewno się przyda taka kuracja.

Sproszkowane zioła były pakowane w naprawdę zbite klocki, dzięki czemu łatwiej było ocenić jaką część 100g wysypuję. Przed farbowaniem, przez kilka dni używałam do mycia jedynie szamponu Barwa, aby zmyć wszystko, co mogłoby przeszkadzać hennie, czasem użyłam tylko odżywki d/s lub b/s, aby pomogła mi rozczesać włosy. Tuż przed farbowaniem użyłam tylko i wyłącznie szamponu.

2

Do ceramicznej miseczki wsypałam połowę opakowania henny (ok. 50g), wlałam ciepłą wodę i mieszałam dopóki nie powstała papka o konstystencji jogurtu. W razie potrzeby dolewałam wody. Po wymieszaniu zakryłam szczelnie folią aluminiową i postawiłam ok. 6.5 godziny w ciepłym miejscu. Po tym czasie henna wyglądała tak:

Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia tuż po wymieszaniu z wodą, miałabym porównanie koloru po takim czasie, następnym razem będę pamiętać. Co zauważyłam to większa część grudek magicznie znikła, ale resztą się bardzo nie przejmuję. Dosypałam ok 50g indygo i na oko 20-25g Bhringraj

5

 

I wymieszałam

6

Następnie błotko zostało nałożone na włosy przy pomocy mojego osobistego ‚fryzjera’ (:D). Od razu zauważyliśmy, że błotko wyszło za gęste, więc staralimy się dolać trochę wody.

Jeśli zastanawiacie się jak nałożyć papkę na włosy, znów odsyłam do bloga polehenny, miała tam dobrze wytłumaczony sposób, na zawijanie pomalowanego kosmyka z czubka głowy z koczka, a następnie zawijanie kolejnych pomalowanych kosmyków wokół tego jednego. Moje były trochę inaczej malowane, ale raczej nie polecam tej opcji, bo ciężko mi było je potem rozplątać. Następnym razem na pewno wypróbuję koczki.

7

Tak zaplątane włosy włożyłam pod czepek i ręcznik i próbowałam masować, żeby henna pokryła jak najwięcej włosów, których nie udało nam się pomalować. Jakieś pół godziny później zoriętowałam się, że papka szybko zasycha, więc spryskałam wodą i znów rozmasowałam mieszankę po całej głowie. Po 3 godzinach wypłukałam hennę z głowy i dałam włosom naturalnie wyschnąć.

Efekty mi się podobają. Włosy na pewno zyskały na objętości, od przodu wydaje mi się że wyglądam jakbym miała lwią grzywę :D ale poza tym strasznie ciężko jest je teraz rozczesać. Wnioskuję, że mimo starań nie zdołałam wypłukać całej henny z włosów. Co do koloru oczywiście ciężko określić, bo będzie się zmieniał jeszcze przez przynajmniej dzień, zalecane jest nie nakładać nic na włosy przez ok 48 godzin od farbowania. Na chwilę obecną są nieco zielone, w oświetleniu mojej łazienki wyglądają na naprawdę chłodny odcień co bardzo mi się podoba, do tego u nasady bardzo się błyszczą – końce wyglądają raczej na wysuszone . Zdjęcia nie chciały wyjść w takim samym odcieniu co wcześniej, więc niestety nie widać bardzo zmiany w kolorze, ale da się chociaż zauważyć, jak moje włosy wyglądają po samym tylko szamponie i jaki puch spowodowała na moich włosach henna.

 9

Rady na przyszłość

  • zwróć uwagę na oświetlenie
  • postaraj się o odpowiednią gęstość swjego błotka
  • zawijaj kosmyki w koczki
  • spróbuj dodać do mieszanki składnik nawilżający, który nie będzie miał jednocześnie wpływu na koloryzację

Próbowałyście któregoś z ziół na włosach? Jakie macie z nimi doświadczenia?

  • http://www.hairoutine.com/ Sandra

    Przepięknie końcówki! Chyba też wybiorę się na podcięcie, uwielbiam gdy są takie mocne i zbite :D