Niedziela dla włosów: maska Joanna + Seboradin Fitocell

Ostatnimi czasy wydaję się nie mieć problemów z włosami (a przynajmniej ich nie zauważać) prócz widocznego przerzedzenia, co jest skutkiem ostatnich kilku miesięcy. O dziwo wypadanie włosów przechodzi, ale te, które już zdążyły wypaść niestety tak szybko nie odrosną. W tę niedzielę postanowiłam, że w końcu przetestuję już nie taką nową wygraną z bloga Aniamaluje – kurację Seboradin FitoCell, która ma na celu wyeliminowanie problemu wypadania oraz przyspieszenie wzrostu.

maska2

Zwilżyłam włosy, po czym nałożyłam na same konce włosów maskę z Joanny do włosów farbowanych, następnie umyłam włosy szamponem Seboradinn FitoCell 2 razy, po spłukaniu na całe włosy i skórę głowy nałożyłam maskę z tej samej serii i po 5 minutach dokładnie wypłukałam. Kiedy już osuszyłam delikatnie włosy ręcznikiem nałożyłam to co zawsze, czyli odżywkę z Ziaji bez spłukiwania.

Chociaż czas trzymania maski był krótki, efekt bardzo mi się spodobał, włosy były mega proste, mięsiste i dociążone, ale nie obciążone. Przez cały dzień nie zauważyłam szybszego przetłuszczania. Oczywiście po pierszym użyciu szybszego wzrostu mieć nie będę, więc przez przynajmniej miesiąc będę używać szamponu i co kilka dni maski, z czasem pewnie włączę do kuracji serum do skóry głowy tej samej serii. Niżej zdjęcia z wczorajszego wieczoru i dzisiajszego ranka po koczku-ślimaczku.

1a2
Przy prostych włosach widać przerzedzenie, a po rozpuszczeniu koka nie mogłam się nacieszyć pięknymi falami. Ciekawe, czy wytrzymałyby wyjście z domu i czapkę. Przydałoby się im podcięcie chociaż o te kilka cm, więc jak tylko pozbędę się nieszczęsnej chrypki, wybiorę się do fryzjera.
A Wam jak minęła niedziela? :)
  • eulallia2013.blogspot.com

    Po koczku są super. Ogólnie oba zdjęcia to jak włosy dwóch innych osób. :D

    • http://potarganyusmiech.pl/ Anita.

      Też mi się bardzo podobają, szkoda że za każdym razem po koczku mi się takie nie robią ;)